rodzina

Zamiana kocioła gazowego na elektryczne ogrzewanie podłogowe – case study

Gaz nadal pozostaje jednym z najbardziej popularnych źródeł ciepła wśród Polaków. Nie ma się co dziwić, ponieważ błękitne paliwo nadal powszechnie uważane jest za najtańsze i najbezpieczniejsze. Czy gaz faktycznie jest tak niezawodny i pewny? Postanowiliśmy to sprawdzić. W tym celu zapytaliśmy się naszych klientów, którzy wymienili kocioł gazowy na elektryczne ogrzewanie podłogowe o porównanie kosztów. Jeden z nich – Pan Konrad – zgodził się podzielić z nami swoimi danymi.

Czy gaz faktycznie jest najlepszym źródłem ciepła? Wielu właścicieli domów jednorodzinnych odpowie twierdząco na to pytanie, ale my postanowiliśmy sprawdzić, czy faktycznie jest to prawda. W związku z tym skontaktowaliśmy się z naszymi klientami, którzy wymienili ogrzewanie gazowe na folie grzewcze na podczerwień i zgodzili się podzielić swoimi doświadczeniami. Pomocny okazał się Pan Konrad z Krosna, który prowadzi dość szczegółowe statystyki swoich wydatków na ogrzewanie.

Co ogrzewamy?

Dom, w którym mieszka Pan Konrad ma 150 m2 powierzchni i został wybudowany w latach 90. Budynek ma 3 kondygnacje: piwnicę, parter i piętro. Dzięki skrupulatności właściciela w pomiarach zużycia prądu, mamy dane na temat tego jakie zużycie ma ogrzewanie elektryczne foliami na podczerwień.

„Przy montażu ogrzewania elektrycznego chciałem wiedzieć, ile prądu zużyję więc zdecydowałem się na założenie sublicznika. Teraz wiem, że inwestycja była strzałem w dziesiątkę, bo zużycie nie jest tak duże jak wydawało mi się na początku” – powiedział Pan Konrad.

Zanim nasz klient podjął decyzję o wymianie ogrzewania gazowego na elektryczne, ocieplił dom. Choć koszt inwestycji był wysoki, to krok ten pozwolił na efektywne wykorzystanie folii grzewczych na podczerwień.

„Do termomodernizacji przekonały mnie tak naprawdę dwie rzeczy. Pierwsza, to oszczędność, a druga ulga, która obniżyła koszty inwestycji. Doprowadzenie starego domu do standardu WT2021 pozwoliło na zatrzymanie ciepła w budynku. W przypadku mojego domu jest to kluczowe, ponieważ gdy był budowany, to nikt nie wiedział o czymś takim jak termomodernizacja czy mostki cieplne. To był pierwszy krok”.

Gaz, to już przeżytek?

Wymiana ogrzewania gazowego była podyktowana kilkoma czynnikami. Przede wszystkimi koszty gazu, które w Polsce z roku na rok są wyższe. Drugim czynnikiem jest bezpieczeństwo dostaw gazu.

„Gdy rezygnowałem z gazu, wiele osób pukało się w czoło twierdząc, że to jest najtańsze dostępne paliwo. Doszedłem jednak do wniosku, że gaz nie jest do końca pewny. Przecież Polska importuje gaz zza granicy i wcale nie jest pewne, że on zawsze będzie płynął. Importujemy co prawda gaz, ale to wciąż jest tylko jedna droga dostaw. Co będzie, gdy gaz przestanie płynąć? Stwierdziłem, że wolę mieć spokój i dlatego zacząłem szukać alternatywy” – powiedział Pan Konrad.

Brak pewności dostaw gazu jest racjonalnym argumentem, choć dla wielu osób trudnym do zaakceptowania. Oprócz tego, trzeba liczyć się z ograniczeniami na nowe przyłącza. PGNiG już rok temu zapowiedział, że do końca 2023 roku nie będzie realizował nowych inwestycji ze względu na brak funduszy. Jeśli ktoś planuje budowę domu, to musi liczyć się z tym, że gazu nie uzyska – przynajmniej do końca tego roku. Co będzie dalej? Nie wiadomo.

Spadek kosztów ogrzewania

Przed wymianą źródła ciepła, Pan Konrad płacił za ogrzewanie gazem ponad 6500 zł rocznie. Tak wysoka kwota wynikała przede wszystkim z dużego zapotrzebowania na energię.

Przeczytaj również:  Ogrzewanie płaszczyznowe – co to jest? Poznaj jego rodzaje!

„Dom bez ocieplenia jest studnią bez dna, jeśli chodzi o ogrzewanie. Przeprowadzony trzy lata temu audyt uświadomił mi jak dużo ciepła ucieka ze środka. To ostatecznie przekonało mnie do termomodernizacji mojego domu”.

Po wykonaniu prac i załatwieniu wszystkich formalności, Pan Konrad zauważył spadek kosztów ogrzewania. Dom, który posiada standard ocieplenia WT2021 przynosi konkretne oszczędności i to wcale nie małe

„Po roku od przeprowadzenia prac zauważyłem znaczną różnicę. Koszty ogrzewania spadły u mnie w skali roku mniej więcej o jedną czwartą. Początkowo zrobiło to na mnie wrażenie, ale gdy porównałem je z moimi sąsiadami, którzy wymienili stary kocioł, to okazało się, że wcale nie są takie aż niskie jak u nich”.

Przestarzały piec i kaloryfery, które w domu Pana Konrada instalował jeszcze jego ojciec nie są już efektywne. Dlatego Krośnianin zaczął poszukiwać alternatyw. Jego uwagę przyciągnęły początkowo pompy ciepła. Na papierze wszystko wyglądało jak najbardziej w porządku, ale rzeczywistość to zweryfikowała.

„Pompy ciepła mnie faktycznie zainteresowały ze względu na koszty ogrzewania. Rozmawiałem z wieloma doradcami, którzy bardzo je zachwalali i w zasadzie byłem już zdecydowany. Potem jednak zacząłem czytać opinie na ich temat i zacząłem się zastanawiać. Na jednej ze stron przeczytałem o pompie ciepła wysoko i nisko temperaturowej. I fakt – niskotemperaturowa pompa ciepła jest względnie tania, ale trzeba do niej mieć wodną podłogówkę. A mi nie uśmiechało się robić kapitalnego remontu domu, z czym wiązałaby się jej instalacja”

Pan Konrad mógł zdecydować się na wysokotemperaturową pompę ciepła, która przeznaczona jest do ogrzewania kaloryferami. Jednak jej koszt jest o wiele wyższy, co nie do końca kalkulowało się naszemu klientowi. Pamiętajmy, że wcześniej zainwestował już w termomodernizację więc wydanie kolejnych kilkudziesięciu tysięcy złotych na nowe źródło ciepła nie wchodziło w grę.

„Wysokotemperaturowa pompa ciepła, to koszt jakiś 50 – 60 tys. złotych. To było zdecydowanie za dużo na moją kieszeń. Wciąż jednak potrzebowałem nowego ogrzewania, bo stary piec już nie był na tyle wydajny. Zresztą, czego się można spodziewać po piętnastoletnim kotle?”

I tutaj na scenę weszła podczerwień, która zdobywa coraz większą popularność. Technologia ta nie posiada takiego wsparcia finansowego jak wspomniane pompy ciepła, ale Pan Konrad wyszukał informacje na ten temat i zaczął go drążyć. Okazało się, że w Polsce jest sporo osób, które ogrzewają domy prądem.

„Czytałem na facebooku o ogrzewaniu elektrycznym i szczerze powiem, że na początku byłem bardzo na nie. Kto w dzisiejszych czasach ogrzewa prądem? Nikt o zdrowych zmysłach, bo przecież ceny prądu jest wysokie”.

Dlaczego ogrzewanie na podczerwień?

Po przeczytaniu kilkunastu artykułów na temat ogrzewania podczerwienią i zasięgnięciu opinii wśród użytkowników tego systemu, Pan Konrad postanowił zakupić „coś na próbę”.

„Na jednej z grup przeczytałem, że jeśli nie jestem pewien jak sprawuje się ogrzewanie podczerwienią, to mogę kupić na próbę grzejnik i zainstalować go w jednym pokoju. Tak też zrobiłem. Kupiłem grzejnik 450 W i zamontowałem w najmniejszym pokoju” – mówił nasz klient.

Pomieszczenie, w którym Pan Konrad zainstalował grzejnik jest jego warsztatem, w którym spędza dużą część wolnego czasu. Oczywiście kaloryfery były zakręcone. Początkowo Krośnianin podchodził sceptycznie do nowego typu ogrzewania, ale doświadczenie pokazało co innego. Dzięki temu, że mógł sprawdzić na własnej skórze jak działa ogrzewanie elektryczne na podczerwień, doszedł do wniosku, że jest to system warty zainteresowania.

Przeczytaj również:  Pożar instalacji fotowoltaicznej - jak zminimalizować jego ryzyko?

„Fajne jest to, że mogłem ogrzać podczerwienią tylko jeden pokój, a przekonałem się do całego systemu. Jeśli kupiłbym pompę ciepła, to nie miałbym takiej możliwości. Dla kogoś, kto tak jak ja lubi planować i szacować koszty, jest to świetne rozwiązanie”.

Po zakończeniu sezonu grzewczego, nasz klient zaczął poważnie myśleć nad zakupem elektrycznego ogrzewania na podczerwień. Okazją do tego była konieczność wymiany podłogi w całym domu. Choć trzeba zaznaczyć, że folie grzewcze na podczerwień dają możliwość instalacji etapami. Nie trzeba bowiem wymieniać podłogi w całym domu – można to robić w każdym pomieszczeniu po kolei. Pan Konrad akurat wymieniał starą podłogę na panele winylowe, stąd decyzja o wymianie całego ogrzewania.

„Na początku chciałem zainstalować folie samodzielnie, bo czytałem, że nie jest to wielka filozofia. Jednak z racji ograniczonego czasu nie mogłem tego zrobić więc zamówiłem instalatorów. Szczerze zaskoczyła mnie szybkość z jaką to wszystko się odbyło. Montaż wraz z uruchomieniem trwał dosłownie 1 dzień. To było niesamowite, ponieważ spodziewałem się, że wszystko zajmie tydzień lub dłużej”.

 

Koszty inwestycji

Koszt inwestycji, czyli zakupu i montażu folii grzewczych, to 10 851 zł. Moc znamionowa całego systemu, to 9000 W, co w zupełności wystarcza na dobrze ocieplony dom o powierzchni 150 m2. Ponadto, Pan Konrad zainwestował w instalację fotowoltaiczną, która zmniejsza i tak niskie już koszty eksploatacyjne.

„Mam założony sublicznik tylko na ogrzewanie i stąd wiem, że w zeszłym roku zużyłem 3000 kWh prądu. Kosztowo wyszło mi to 2820 złotych, co jest niską ceną za tego rodzaju ogrzewanie. Do tego  dokupiłem fotowoltaikę, która dodatkowo zmniejsza mi zużycie prądu” – powiedział Pan Konrad.

W systemie na podczerwień, największym zaskoczeniem jest wygoda i komfort cieplny. Jest to ogrzewanie, którego nie widać, a które szybko nagrzewa pomieszczenie do żądanej temperatury. Choć wiele osób może nie ufać podczerwieni, to jest to system, który naprawdę działa.

„Zaskoczyła mnie szybkość z jaką nagrzewa się dom. Jest to niesamowite, że prądem można tak szybko i tak opłacalnie ogrzać budynek. Instalator wyjaśnił mi również jak korzystać z termostatu, żeby zużycie było niższe. W ciągu dnia, gdy nie ma nikogo w domu, temperatura jest ustawiona na 16 stopni, bo nie chcę grzać pustej przestrzeni. Godzinę przed powrotem termostat podwyższa temperaturę do 21 stopni więc w gdy przychodzę, to w domu mam już ciepło. To obniżyło rachunki za prąd z ogrzewania o prawie 250 złotych” – przyznał nasz klient z Krosna.

Na koniec

Mieliśmy szczęście, że znaleźliśmy Pana Konrada, bo niewiele osób prowadzi tak dokładne pomiary i statystyki. Warto być drobiazgowym i prowadzić wyliczenia kosztów ogrzewania. Każdy, komu zależy na wydajnym i oszczędnym systemie grzewczym, powinien w ten sposób postępować. Dzięki obliczeniom, Pan Konrad mógł podjąć kroki, które obniżyły jego rachunki za ogrzewanie, a przy tym nie miały wpływu na komfort grzewczy.

„Myślę, że ogrzewanie prądem to przyszłość. Warto sobie uświadomić, że wyłącznie prąd jest źródłem energii, który można samemu wyprodukować. Nie można przecież samodzielnie pozyskać gazu czy węgla, a prąd tak. Folie grzewcze dały mi spokój i wygodę. Nie muszę myśleć o przeglądach instalacji, które również wiążą się z dodatkowymi kosztami. Folie grzewcze nie zużyją się za 15 lat jak kotły czy pompy ciepła więc mam spokój na długie lata” – podsumował Pan Konrad.

Podobne artykuły
Tagi: Brak tagów

Możliwość komentowania została wyłączona.